Demograficzna bomba tyka. Nasz region wyludni się najszybciej na świecie

psav zdjęcie główneProblemy demograficzne to temat, który coraz częściej jest podejmowany w Polsce. Warto zdawać sobie sprawę, że podobna sytuacja dotyczy również innych krajów naszego regionu. Jak przypomina portal RynekPierwotny.pl prognozy demograficzne nie są bowiem łaskawe dla praktycznie wszystkich państw Europy Środkowej, Południowej i Wschodniej. W grupie piętnastu państw najszybciej wyludniających się do 2040 roku, znajdziemy tylko trzy kraje spoza byłego bloku wschodniego. Większe problemy od Polski będzie mieć np. Bułgaria, Łotwa i UkrainaSkalę problemów demograficznych naszego regionu można bardzo dobrze dostrzec w poniższej tabeli. Prezentuje ona po 15 krajów, które do 2040 r. mają odnotować największy wzrost lub spadek liczby ludności. Liderami demograficznego wzrostu będą takie słabo rozwinięte państwa jak na przykład Niger (wzrost populacji o 115% do 2040 r.), Angola (+86%), Uganda (+83%), Demokratyczna Republika Konga (+81%) oraz Somalia (+80%). Na drugim biegunie lokują się przede wszystkim państwa z Europy Środkowej, Południowej oraz Wschodniej. Wynik dotyczący Polski, czyli niemal dziewięcioprocentowy spadek liczby ludności do 2040 r. wcale nie jest najgorszy. Znacznie większa skala depopulacji ma dotyczyć np. Ukrainy (-12%), Łotwy (-15%) oraz Bułgarii (-16%). psav picture max width Emigracja, niska dzietność i wysoka śmiertelność to powody depopulacjiSpecyficzna sytuacja demograficzna krajów należących do byłego bloku wschodniego już od dawna wzbudza zainteresowanie specjalistów. Tacy eksperci zgadzają się, że można wskazać co najmniej kilka przyczyn demograficznych problemów. Pierwsza z nich to duża skala emigracji zarobkowej do krajów Europy Zachodniej. Kolejnym powodem depopulacji jest niski poziom wskaźnika dzietności. W latach 90 – tych XX wieku był on spowodowany bolesną transformacją gospodarczą. Obecnie coraz większego znaczenia nabierają zmiany kulturowe. Nie można również zapominać o dość wysokiej śmiertelności związanej z poziomem leczenia oraz diagnostyki znacznie gorszym niż w Europie Zachodniej. Kolejnym problemem krajów naszego regionu są stosunkowo wysokie wskaźniki liczby samobójstw, wypadków w pracy i wypadków drogowych. Sugestywny przykład dotyczy Polski. Gdyby nasz kraj cechował się poziomem bezpieczeństwa drogowego takim jak np. Niemcy lub Holandia, to rocznie na drogach ginęłoby o 1500 osób mniej. >>> Czytaj też: Powiaty z największym wzrostem ludności. Czy rynek mieszkaniowy nadąża za demografią?Czechy oraz Słowenia – te dwa kraje demograficznie prezentują się lepiej Warto zwrócić uwagę, że nie wszystkie kraje dawnego bloku wschodniego prezentują się bardzo źle pod względem prognoz demograficznych. Dwa wyjątki to Czechy oraz Słowenia. Populacja naszych południowych sąsiadów do 2040 r. ma zmniejszyć się o 3,4% wedle prognoz ONZ. Analogiczny spadek prognozowany dla Słowenii wynosi 3,6%. Z całą pewnością są to wyniki o wiele lepsze niż te dotyczące np. Polski, Węgier lub Litwy (zobacz powyższa tabela). Specyficzna jest sytuacja Słowacji (wynik: -4,7%), gdzie społeczność romska cechuje się o wiele wyższym poziomem wskaźnika dzietności niż reszta obywateli. Odpowiedź na pytanie o przyczyny lepszych prognoz demograficznych Czech i Słowenii jest dość złożona. Spore znaczenie na pewno ma fakt, że są to kraje byłego bloku wschodniego o najlepiej rozwiniętej gospodarce i stosunkowo dobrym standardzie usług społecznych (m.in. służby zdrowia). Co ciekawe, obydwa wspomniane państwa (Czechy i Słowenia) na przełomie XX i XXI wieku zmagały się z problemem niskiej dzietności. Aktualnie sytuacja wygląda już lepiej. Wskaźnik dzietności z Czech oraz Słowenii przekracza obecnie 1,6. Jego wzrost na pewno jest powiązany z poprawą standardu życia i niewielką skalą emigracji zarobkowej młodych osób do bardziej zamożnych krajów Unii Europejskiej. Warto nadmienić, że w 2016 r. na terenie innych państw UE mieszkał tylko 1,0% Czechów. Wynik dotyczący Słowenii (2,7%) także był znacznie niższy od wartości notowanych dla Polski (6,2%), Bułgarii (8,9%), Łotwy (9,2%), Litwy (11,1%) oraz Rumunii (15,1%). Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl