30-procentowy wzrost liczby ludności w ciągu 10 lat. Te polskie powiaty rozwijają się potęgę

psav zdjęcie główneZmiany pod Poznaniem, Gdańskiem i Wrocławiem są dynamiczneW Banku Danych Lokalnych GUS wciąż nie znajdziemy ubiegłorocznych danych o liczbie ludności powiatów i miast na prawach powiatu. Właśnie dlatego trzeba bazować na informacjach pochodzących z końca 2017 r. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl wykorzystali takie dane GUS-u do sprawdzenia, w których powiatach oraz miastach na prawach powiatu przez dziesięć lat (2008 r. – 2017 r.) odnotowano największy wzrost liczby ludności. Informacje z poniższej tabeli wskazują, że w grupie piętnastu wiodących lokalizacji znajdziemy tylko dwa miasta. Mowa o Rzeszowie i Zielonej Górze, czyli ośrodkach miejskich, które powiększyły się terytorialnie w analizowanym okresie. Najwyższe wyniki odnotowano natomiast w przypadku powiatu wrocławskiego (wzrost liczby ludności o 30,4% od 2008 r. do 2017 r.), powiatu gdańskiego (+25,4%) oraz powiatu poznańskiego (+22,6%). Duże dziesięcioletnie wzrosty liczby ludności (ponad 12,0%) miały miejsce również na terenie innych powiatów, które korzystają z sąsiedztwa metropolii. Przykład stanowi powiat piaseczyński, powiat kartuski oraz powiat policki (zobacz poniższa tabela). Warto zwrócić uwagę, że wśród wszystkich powiatów analizowanych w poniższym zestawieniu nie znajdziemy takiego, który jest znacząco oddalony od dużego ośrodka miejskiego. Ta sytuacja bardzo dobrze pokazuje, jakie są główne trendy dotyczące kierunków migracji młodych pracowników oraz ich rodzin. Migracja odnotowana w statystykach meldunkowych GUS-u zwykle wiąże się z zakupem mieszkania albo budową własnego domu. To ważna kwestia, ponieważ powiaty takie jak np. poznański lub wrocławski na wiele lat zyskują młodych, zawodowo aktywnych i względnie dobrze zarabiających mieszkańców. Ten ludnościowy zysk oznacza jednak równoczesną stratę dla innych powiatów i miast na prawach powiatu. >>> Czytaj też: Dzietność w Polsce wczoraj i dziś. Czy uda się wrócić do demograficznego boomu? [#30LatWolności]Mieszkaniowym inwestorom udało się utrzymać szybkie tempoZ intensywnym rozwojem demograficznym podmiejskich powiatów zwykle idzie w parze bardzo dobra koniunktura lokalnego budownictwa mieszkaniowego. Dlatego eksperci sprawdzili średnią trzyletnią liczbę mieszkań (lokali i domów) oddawanych do użytku na terenie powiatów oraz miast na prawach powiatu notujących największe wzrosty liczby ludności (2008 r. – 2017 r.). GUS podaje taką uśrednioną roczną liczbę ukończonych mieszkań dla 2010 r. (lata analizy 2008 – 2010) oraz dla 2017 r. (lata analizy 2015 – 2017). W pierwszym z analizowanych okresów, oddawano do użytku wiele lokali i domów rozpoczętych na fali poprzedniego boomu mieszkaniowego. Od 2015 r. do 2017 r. liczba ukończonych mieszkań nie była jeszcze tak bardzo duża jak obecnie. Pomimo tej różnicy można stwierdzić, że w wielu porównywanych lokalizacjach inwestorzy mieszkaniowi utrzymali bardzo wysokie tempo. Najlepszy przykład stanowi powiat poznański, gdzie w latach 2008 – 2010 oraz 2015 – 2017 średniorocznie było oddawanych do użytku około 4100 – 4200 mieszkań (głównie domów jednorodzinnych). Równie ciekawa wydaje się sytuacja Rzeszowa. W stolicy Podkarpacia średnia trzyletnia liczba ukończonych mieszkań z 2017 r. była ponad dwa razy większa niż analogiczny wynik obliczony dla 2010 r. Tak duży wzrost aktywności inwestorów mieszkaniowych (głównie deweloperów) oznacza jednak dodatkowe problemy dla lokalnych władz, które są związane np. z planowaniem przestrzennym i koniecznością rozbudowy potrzebnej infrastruktury. Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl